Jeżeli chcesz porozmawiać o estońskim CIT, zapraszamy do naszej zamkniętej grupy na Facebooku:
Stowarzyszenie Podatników Estońskiego CIT.
W estońskim CIT cały czas wrażliwym obszarem pozostają transakcje pomiędzy spółką a jej wspólnikami albo też podmiotami z nimi powiązanymi. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których spółka korzysta z majątku formalnie należącego do wspólnika i płaci mu z tego tytułu wynagrodzenie, mowa przykładowo o: najmie nieruchomości, dzierżawie składników majątku, pożyczkach albo usługach świadczonych przez wspólników. Problem ten pojawia się jednak także przy prawach własności intelektualnej, w tym przy znakach towarowych.
Pytanie zatem jest łatwe tylko pozornie – czy spółka opodatkowana estońskim CIT może płacić wspólnikowi czynsz za korzystanie ze znaku towarowego bez ryzyka ukrytych zysków?
Odpowiedź brzmi – może, ale nie w każdym stanie faktycznym. Sam fakt, że właścicielem znaku jest wspólnik, nie przesądza jeszcze o ukrytym zysku. Jednocześnie sam fakt, że wynagrodzenie jest rynkowe, również nie zamyka sprawy. W tego typu transakcjach trzeba badać nie tylko cenę, ale również gospodarczy sens całej konstrukcji, historię korzystania ze znaku, sposób wyposażenia spółki w aktywa, realną potrzebę biznesową oraz to, czy transakcja miałaby miejsce także wtedy, gdyby strony nie były powiązane.
Punktem wyjścia jest art. 28m ust. 1 pkt 2 ustawy o CIT, zgodnie z którym opodatkowaniu ryczałtem podlega dochód odpowiadający wysokości ukrytych zysków. Z kolei art. 28m ust. 3 ustawy o CIT definiuje ukryte zyski jako świadczenia pieniężne, niepieniężne, odpłatne, nieodpłatne lub częściowo odpłatne, wykonane w związku z prawem do udziału w zysku, inne niż podzielony zysk, których beneficjentem jest bezpośrednio lub pośrednio udziałowiec, akcjonariusz, wspólnik albo podmiot powiązany. Owa definicja jest ważna, nie każde bowiem świadczenie na rzecz wspólnika jest ukrytym zyskiem. Ukrytym zyskiem jest takie świadczenie, które ekonomicznie zastępuje dywidendę albo służy transferowi korzyści do wspólnika dlatego, że jest on wspólnikiem. Jeżeli natomiast spółka rzeczywiście nabywa od wspólnika świadczenie potrzebne w działalności, płaci cenę rynkową, a transakcja miałaby sens także między podmiotami niepowiązanymi, to trudno mówić o automatycznej ukrytej dystrybucji zysku.
Właśnie w tym miejscu pojawia się najważniejsze rozróżnienie. Czym innym jest zapłata za realne korzystanie ze znaku towarowego, który ma wartość gospodarczą i jest potrzebny w działalności spółki, a czym innym stworzenie mechanizmu, w którym wspólnik pozostawia poza spółką kluczowe aktywo tylko po to, aby następnie pobierać od spółki stały strumień wynagrodzenia, przypominający ekonomicznie dywidendę.
Znak towarowy nie jest wyłącznie elementem graficznym albo nazwą używaną w materiałach marketingowych. W wielu branżach znak towarowy jest jednym z podstawowych nośników wartości przedsiębiorstwa. To pod nim spółka sprzedaje towary albo usługi, buduje rozpoznawalność, pozyskuje zaufanie klientów, odróżnia się od konkurencji i uzasadnia poziom marży. Jeżeli znak był budowany przez wiele lat przez osobę fizyczną, a następnie działalność operacyjna została przeniesiona do spółki, naturalnie pojawia się pytanie, czy znak powinien zostać wniesiony do spółki, sprzedany spółce, czy jedynie odpłatnie jej udostępniony. Z perspektywy estońskiego CIT nie ma przepisu, który nakazywałby wspólnikowi przeniesienie własności znaku towarowego do spółki. Nie ma też przepisu, który zakazywałby spółce płacić wspólnikowi wynagrodzenie za korzystanie ze znaku. Nie oznacza to jednak pełnej dowolności. Jeżeli spółka korzysta z estońskiego CIT, organ podatkowy może ocenić, czy wynagrodzenie płacone wspólnikowi za znak towarowy nie jest w istocie ukrytą wypłatą zysku. Nie chodzi więc o pytanie, czy umowa dzierżawy, najmu albo licencji znaku towarowego jest dopuszczalna. Jest dopuszczalna. Chodzi o pytanie, czy w konkretnych okolicznościach wynagrodzenie za korzystanie ze znaku jest zapłatą za rzeczywiste świadczenie, czy alternatywną formą dystrybucji zysku.
1.
Podstawowym warunkiem zachowania bezpieczeństwa jest rynkowość wynagrodzenia. Wynika to wprost z konstrukcji art. 28m ust. 3 pkt 3 ustawy o CIT, który jako przykład ukrytego zysku wskazuje nadwyżkę wartości rynkowej transakcji ponad ustaloną cenę tej transakcji. W relacjach z podmiotami powiązanymi cena ma więc podstawowe znaczenie. Jeżeli czynsz za znak towarowy przekracza poziom rynkowy, co najmniej nadwyżka ponad wartość rynkową będzie mogła być traktowana jako ukryty zysk. W praktyce przy znakach towarowych problem jest szczególnie istotny, ponieważ wynagrodzenie często ustala się jako procent od przychodu, sprzedaży albo zysku. Taki model sam w sobie nie musi być wadliwy, ale wymaga dobrego uzasadnienia i najlepiej niezależnej analizy porównawczej albo wyceny. W korzystnej dla spółki interpretacji indywidualnej Dyrektora KIS z dnia 4 lutego 2025 r. znak 0111-KDIB2-1.4010.558.2024.4.AS, zaakceptowano model, w którym czynsz dzierżawny za znak towarowy był ustalany jako 1,5% wartości rocznego przychodu spółki za poprzedni rok obrotowy. Organ przyjął, że czynsz nie stanowi ukrytego zysku, przy czym istotne było nie tylko to, że wynagrodzenie odpowiadało wartości rynkowej, ale także to, że znak był potrzebny w działalności, relacja istniała już wcześniej, a powiązanie stron nie wpływało na warunki umowy. Ten wniosek jest ważny. Procentowy sposób kalkulacji wynagrodzenia nie przesądza automatycznie o ukrytym zysku. Jednak im bardziej wynagrodzenie jest powiązane z wynikiem spółki, tym większa potrzeba wykazania, że jest to rynkowy model opłaty licencyjnej, a nie substytut udziału w zysku. Rynkowość nie może być przy tym rozumiana wyłącznie jako odpowiedź na pytanie, czy kwota jest „mniej więcej” zgodna z cenami rynkowymi. Organy interpretacyjne i sądy administracyjne podkreślają, że trzeba zadać także drugie pytanie: czy taka transakcja w ogóle zostałaby zawarta między podmiotami niepowiązanymi. Ten sposób myślenia pojawia się m.in. w interpretacji Dyrektora KIS z dnia 13 czerwca 2024 r. znak 0111-KDIB2-1.4010.197.2024.1.AJ, a także w kolejnych interpretacjach dotyczących najmu i dzierżawy składników majątku przez spółki opodatkowane estońskim CIT. Takie podejście jest prawidłowe. Można bowiem wyobrazić sobie transakcję, w której sama cena jest rynkowa, ale konstrukcja nie miałaby sensu pomiędzy podmiotami niepowiązanymi. Wtedy problemem nie jest wyłącznie wysokość czynszu, ale sam fakt zorganizowania relacji w taki sposób, że wspólnik czerpie korzyści ze spółki w warunkach, których podmiot niezależny by nie zaakceptował.
2.
Kolejnym warunkiem jest znaczenie znaku dla działalności spółki. W korzystnych interpretacjach podatnicy podkreślali, że znak towarowy jest rzeczywiście potrzebny w działalności. Nie był po prostu jakimś wątpliwym do wykorzystania prawem, lecz oznaczeniem, pod którym prowadzono sprzedaż, budowano relacje z klientami, promowano produkty albo usługi i uzyskiwano przychody. W interpretacji z dnia 4 lutego 2025 r. znak 0111-KDIB2-1.4010.558.2024.4.AS, chodziło o spółkę prowadzącą działalność w branży budowlanej i nieruchomościowej, która korzystała ze znaku towarowego należącego do wspólnika. Znak był własnością wspólnika od 1992 r., był rozpoznawalny i miał znaczenie dla działalności spółki. Spółka korzystała z niego wcześniej na podstawie umowy licencyjnej, a następnie zawarła umowę dzierżawy. Organ uznał, że czynsz dzierżawny za korzystanie ze znaku nie stanowi ukrytego zysku. Podobnież w interpretacji Dyrektora KIS z dnia 13 listopada 2025 r. znak 0111-KDIB1-2.4010.503.2025.1.EJ, organ zaakceptował stanowisko, że czynsz dzierżawny za znak towarowy oraz czynsz najmu nieruchomości płacone wspólnikowi przez spółkę komandytowo-akcyjną nie stanowią ukrytych zysków. Również tam znaczenie miało to, że znak był historycznie związany z działalnością prowadzoną wcześniej w jednoosobowej działalności gospodarczej, był rozpoznawalny, miał znaczenie dla sprzedaży i został udostępniony spółce na warunkach rynkowych. Niezbędność znaku jest więc argumentem za brakiem ukrytego zysku, ponieważ pokazuje, że spółka płaci za aktywo operacyjne. Bez znaku musiałaby zbudować własną markę, nabyć inny znak albo zawrzeć podobną umowę z innym podmiotem. Wynagrodzenie ma wtedy charakter kosztu prowadzenia działalności, a nie dystrybucji zysku. Ale ten sam argument może działać również przeciwko podatnikowi spółce. Jeżeli znak jest absolutnie kluczowy dla spółki, a jednocześnie od początku został zatrzymany przez wspólnika wyłącznie po to, aby spółka musiała mu płacić za korzystanie z tego prawa, organ może postawić pytanie, czy wspólnik prawidłowo wyposażył spółkę w aktywa potrzebne do prowadzenia działalności. Innymi słowy: im bardziej znak jest niezbędny, tym staranniej trzeba wyjaśnić, dlaczego nie został wniesiony albo sprzedany spółce. W tym sensie niezbędność znaku nie jest warunkiem samodzielnie przesądzającym. Jest argumentem korzystnym dopiero wtedy, gdy towarzyszą mu inne okoliczności: historia znaku, racjonalne powody pozostawienia go u wspólnika, rynkowość czynszu i wiarygodna możliwość wykazania, że podobna umowa mogłaby zostać zawarta z podmiotem niepowiązanym.
3.
Przy czym historia korzystania ze znaku ma bardzo duże znaczenie. W sprawach dotyczących znaków towarowych i innych praw własności intelektualnej szczególne znaczenie ma historia relacji między wspólnikiem a spółką. Inaczej należy oceniać sytuację, w której znak był używany przez spółkę albo poprzedni biznes przez wiele lat, a inaczej sytuację, w której umowa licencyjna pojawia się dopiero po wejściu w estoński CIT. Jeżeli spółka korzystała ze znaku jeszcze przed wyborem estońskiego CIT, łatwiej wykazać, że nie jest to konstrukcja stworzona w celu obejścia zasad opodatkowania dywidend. Taki stan faktyczny wskazuje raczej na kontynuację wcześniejszego modelu biznesowego niż na nowy mechanizm transferowania zysków do wspólnika. Taki też argument był istotny w interpretacji z dnia 4 lutego 2025 r. znak 0111-KDIB2-1.4010.558.2024.4.AS. Spółka przed zawarciem umowy dzierżawy korzystała ze znaku od 2016 r. na podstawie umowy licencyjnej. Dopiero od 1 lutego 2024 r. zawarła umowę dzierżawy. Organ wyraźnie dostrzegł, że korzystanie ze znaku miało swoją historię i nie zostało wykreowane dopiero po wyborze estońskiego CIT. Podobny wniosek wynika z wyroku WSA we Wrocławiu z 17 października 2023 r., sygn. akt I SA/Wr 149/23. Sprawa dotyczyła opłat licencyjnych i czynszu najmu w estońskim CIT. Sąd zwrócił uwagę, że organ nie może abstrahować od historycznych uwarunkowań korzystania z praw, jeżeli korzystanie ze wzorów przemysłowych i znaków towarowych miało swoją historię wcześniejszą niż wdrożenie estońskiego CIT. Bez zbadania tej historii nie da się rzetelnie ocenić, czy wspólnik rzeczywiście otrzymuje ukryty zysk, czy wynagrodzenie z tytułu istniejącej wcześniej relacji gospodarczej. Stanowi to ważny element analizy, a podatnik powinien umieć wykazać, od kiedy znak istnieje, kto go stworzył, kiedy został zgłoszony albo zarejestrowany, w jaki sposób był używany, czy przed estońskim CIT były zawierane umowy licencyjne, kto ponosił nakłady na jego promocję i jaką rolę znak pełnił w działalności. Im dłuższa i bardziej naturalna historia korzystania ze znaku, tym trudniej organowi twierdzić, że umowa powstała wyłącznie w celu wyprowadzania zysków ze spółki.
4.
Z kolei organy podatkowe mogą analizować, czy wspólnik zadbał o wyposażenie spółki w aktywa niezbędne do prowadzenia działalności. Ten motyw pojawia się zarówno w interpretacjach korzystnych, jak i niekorzystnych. Nie można jednak sprowadzać go do prostego twierdzenia, że skoro znak jest potrzebny spółce, to musi zostać wniesiony do spółki aportem albo sprzedany spółce. Takiego obowiązku nie ma, bowiem mogą przecież istnieć racjonalne powody pozostawienia znaku w majątku wspólnika. Po pierwsze, znak może być historycznie i osobowo związany z przedsiębiorcą, który budował markę przez wiele lat. Po drugie, sprzedaż znaku spółce mogłaby istotnie obciążyć jej płynność finansową. Po trzecie, wspólnik może chcieć zachować kontrolę nad znakiem na wypadek zbycia przedsiębiorstwa, zmiany struktury właścicielskiej albo zakończenia działalności spółki. Po czwarte, znak może być wykorzystywany także poza działalnością komercyjną spółki, na przykład w działalności społecznej, sportowej lub promocyjnej związanej z osobą właściciela. Argumenty Tego typu pojawiały się w interpretacji z dnia 4 lutego 2025 r. znak 0111-KDIB2-1.4010.558.2024.4.AS. Wspólnik wskazywał m.in., że znak jest jego prywatnym majątkiem związanym z osobistymi osiągnięciami, że nie rozważa przeniesienia go do spółki oraz że znak może być używany także przez klub sportowy w celach niekomercyjnych. Organ zaakceptował ten kontekst i nie uznał samego pozostawienia znaku u wspólnika za wystarczające do rozpoznania ukrytego zysku. Analogicznie w interpretacji z dnia 13 listopada 2025 r. znak 0111-KDIB1-2.4010.503.2025.1.EJ, wskazano, że pozostawienie znaku w majątku wspólnika może mieć uzasadnienie ekonomiczne i prawne, zwłaszcza gdy znak był budowany wcześniej w jednoosobowej działalności gospodarczej, a następnie działalność operacyjna została przeniesiona do spółki prawa handlowego. Nie oznacza to jednak, że wystarczy napisać w umowie, że znak jest prywatnym majątkiem wspólnika. Uzasadnienie musi być wiarygodne – powinno ono wynikać z historii biznesu, dokumentów, sposobu używania znaku i rzeczywistej funkcji gospodarczej. Jeżeli znak powstał wyłącznie po to, aby wspólnik wystawiał spółce faktury, a spółka nie ma żadnej alternatywy, argument o prywatnym majątku może nie wystarczyć.
5.
Dla dopełnienia analizy trzeba odnotować niekorzystną dla spółki interpretację indywidualną Dyrektora KIS z dnia 9 września 2025 r. znak 0114-KDIP2-2.4010.322.2025.2.IN. Wprawdzie nie dotyczyła ona znaku towarowego, ale praw własności intelektualnej w postaci wzorów przemysłowych, ale jest jednak bardzo ważna, ponieważ pokazuje, gdzie organ interpretacyjny widzi granice nieopodatkowanego zachowania spółki. W tej sprawie spółka opodatkowana estońskim CIT wypłacała wspólnikowi prowadzącemu jednoosobową działalność gospodarczą wynagrodzenie za licencję do wzorów przemysłowych. Umowa była określana jako rynkowa, a wzory miały być potrzebne spółce w działalności. Mimo tego organ uznał, że wynagrodzenie stanowi ukryty zysk, zwróciwszy uwagę na kilka elementów. Wzory nie były wcześniej przedmiotem umowy licencyjnej. Nie były wykorzystywane przez inne podmioty. Nie były wykorzystywane na cele prywatne wspólnika ani w jego działalności gospodarczej. Jedynym realnym korzystającym była spółka. Wynagrodzenie było ustalone jako 10% zysku. W ocenie organu prowadziło to do wniosku, że udziałowiec nie zadbał o wyposażenie spółki w aktywa konieczne do prowadzenia działalności, a wypłacane wynagrodzenie stanowiło w istocie dystrybucję zysku. Interpretacja ta nie przekreśla korzystnych rozstrzygnięć dotyczących znaków towarowych. Pokazuje jednak, że przy prawach własności intelektualnej organy mogą być bardzo podejrzliwe. Szczególnie ryzykowny jest model, w którym prawo jest wykorzystywane wyłącznie przez spółkę, nie ma wcześniejszej historii licencjonowania, wynagrodzenie jest powiązane z zyskiem, a pozostawienie prawa u wspólnika nie ma przekonującego uzasadnienia innego niż pobieranie wynagrodzenia od spółki.
Z tej perspektywy korzystne interpretacje dotyczące znaków towarowych i negatywna interpretacja dotycząca wzorów przemysłowych nie muszą być ze sobą sprzeczne. One pokazują dwie strony tego samego medalu. Jeżeli znak albo inne prawo własności intelektualnej ma realną historię, wartość, funkcję gospodarczą i zostało udostępnione na warunkach rynkowych, czynsz może nie być ukrytym zyskiem. Jeżeli natomiast prawo jest wykorzystane tylko po to, aby spółka płaciła swojemu wspólnikowi za korzystanie z aktywa koniecznego do prowadzenia przez nią działalności to ryzyko ukrytego zysku naturalnie wzrasta.
6.
Analizując znaki towarowe, warto sięgnąć także do interpretacji i wyroków dotyczących najmu nieruchomości oraz dzierżawy innych składników majątku. Nie są to sprawy identyczne, ale wypracowano w nich kryteria, które mają znaczenie również przy znakach towarowych. W interpretacji Dyrektora KIS z dnia 28 lutego 2024 r. znak 0111-KDIB1-1.4010.734.2023.2.RH, organ uznał za prawidłowe stanowisko podatnika, że wynagrodzenie należne udziałowcom z tytułu dzierżawy budynku nie stanowi ukrytego zysku. W interpretacji z dnia 29 sierpnia 2024 r. znak 0111-KDIB1-2.4010.362.2024.1.EJ, organ podobnie ocenił najem lokalu użytkowego od udziałowca, przy założeniu rynkowości opłat i tego, że najem rozpoczął się jeszcze przed wyborem estońskiego CIT. W interpretacji z dnia 8 sierpnia 2025 r. znak 0111-KDIB1-3.4010.371.2025.2.AN, organ zaakceptował brak ukrytego zysku przy czynszu najmu i czynszu dzierżawnym płaconym na rzecz spółki jawnej powiązanej ze spółką, zwracając uwagę na biznesową potrzebę korzystania z powierzchni magazynowej, biurowej oraz samochodów, rynkowość transakcji i wcześniejszą historię relacji. Z tychże interpretacji wynika pewien wspólny mianownik. Transakcja z podmiotem powiązanym nie powinna być uznawana za ukryty zysk, jeżeli jest gospodarczo uzasadniona, rynkowa, potrzebna w działalności i nie służy alternatywnemu transferowi zysku. Ten schemat można przenieść na znak towarowy, ale z istotnym zastrzeżeniem: znak towarowy, jako prawo własności intelektualnej, bywa trudniejszy do wyceny i łatwiej może zostać użyty jako instrument transferu dochodu. Dlatego dokumentacja biznesowa i wycena mają tu szczególne znaczenie.
Ważny jest również wyrok WSA we Wrocławiu z dnia 23 lutego 2023 r., sygn. akt I SA/Wr 521/22. Sąd wskazał w nim, że jeżeli okoliczności faktyczne i prawne należycie uzasadniają zawarcie transakcji między podatnikiem a podmiotem powiązanym z perspektywy ekonomicznej lub prawnej, taka transakcja nie powinna być kwalifikowana jako ukryta wypłata zysku. Innymi słowy, relacja z podmiotem powiązanym nie jest sama w sobie wadliwa. Wadliwa staje się wtedy, gdy nie ma biznesowego sensu albo jej warunki odbiegają od tego, co zaakceptowałyby podmioty niezależne. W orzecznictwie pojawia się także szersze podejście do oceny świadczeń na rzecz wspólników. W wyroku WSA w Gliwicach z dnia 17 maja 2023 r., sygn. akt I SA/Gl 1045/22, zaakcentowano, że samo dążenie wspólników do uzyskiwania zysków ze spółki jest naturalnym elementem funkcjonowania spółki kapitałowej. Nie można więc każdej relacji gospodarczej ze wspólnikiem automatycznie traktować jako ukrytej dystrybucji. Trzeba badać charakter świadczenia, jego podstawę prawną i ekonomiczny sens.
Podsumowanie – jakie zatem elementy decydują o zmniejszeniu ryzyka opodatkowania?
W przypadku wynajmu, dzierżawy albo licencji znaku towarowego od wspólnika najbezpieczniejszy jest taki stan faktyczny, w którym łącznie występuje kilka elementów.
Po pierwsze, znak rzeczywiście istnieje jako wartościowe aktywo. Nie jest sztucznie wytworzonym oznaczeniem, lecz marką wykorzystywaną w działalności, rozpoznawalną dla klientów albo kontrahentów, wspierającą sprzedaż lub marżowość.
Po drugie, korzystanie ze znaku ma historię wcześniejszą niż wejście w estoński CIT. Jeżeli spółka korzystała ze znaku przez wiele lat, a opodatkowanie estońskim CIT pojawiło się później, łatwiej wykazać, że umowa nie została zawarta w celu obejścia opodatkowania dywidend.
Po trzecie, wynagrodzenie jest rynkowe. W praktyce powinno to być potwierdzone dokumentacją, wyceną albo analizą porównawczą. Przy znakach towarowych warto szczególnie uważać na opłaty ustalane jako procent od zysku, ponieważ mogą przypominać udział wspólnika w wyniku spółki. Opłata procentowa od przychodu także wymaga uzasadnienia, ale nie jest z góry wykluczona.
Po czwarte, powiązanie stron nie może wpływać na warunki transakcji. Spółka powinna umieć odpowiedzieć na pytanie, czy zawarłaby podobną umowę z podmiotem niepowiązanym. Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, ryzyko ukrytego zysku jest wysokie.
Po piąte, pozostawienie znaku u wspólnika powinno mieć racjonalne uzasadnienie. Może nim być historia marki, związek znaku z osobą wspólnika, ochrona majątku prywatnego, ryzyko utraty kontroli nad znakiem w razie zmian właścicielskich w spółce, wpływ zakupu znaku na płynność spółki albo wykorzystywanie znaku również w innych, niekomercyjnych obszarach.
Po szóste, czynsz nie może służyć dokapitalizowaniu wspólnika ani zastępować dywidendy. Jeżeli spółka generuje zysk, a zamiast dywidendy wypłaca wspólnikowi znaczące kwoty za znak, którego wartość i potrzeba gospodarcza nie są dobrze udokumentowane, organ może potraktować taką konstrukcję jako ukrytą dystrybucję.
A kiedy ryzyko opodatkowania jest największe?
Największe ryzyko pojawia się wtedy, gdy znak został wykreowany albo przeniesiony do majątku wspólnika bezpośrednio przed wejściem spółki w estoński CIT, a następnie spółka zaczęła płacić wspólnikowi czynsz. Ryzykowna jest również sytuacja, w której znak jest wykorzystywany wyłącznie przez spółkę, wspólnik nie prowadzi realnej działalności związanej ze znakiem, nie udostępnia go nikomu innemu, nie ma historii wcześniejszej licencji, a wynagrodzenie jest powiązane z zyskiem spółki. Ryzyko wzrasta także wtedy, gdy spółka nie ma własnych aktywów potrzebnych do prowadzenia działalności, a kluczowe składniki pozostają u wspólników. W takim układzie organ może twierdzić, że wspólnicy nie wyposażyli spółki w majątek konieczny do działania, tylko zorganizowali model, w którym spółka musi płacić im stałe wynagrodzenie. Niebezpieczna jest również nieproporcjonalność. Jeżeli czynsz za znak jest wysoki w stosunku do przychodów, marży, wartości znaku albo nakładów na jego utrzymanie, to nawet formalnie zawarta umowa nie zabezpieczy podatnika. Estoński CIT wymaga bowiem zwracania uwagi na ekonomiczną treść świadczenia, jeżeli znak jest jedynie pretekstem do wypłaty zysku, organ będzie mógł kwestionować transakcję.
Wniosek
Wynajem albo dzierżawa znaku towarowego od wspólnika nie jest automatycznie ukrytym zyskiem, a czynsz za znak towarowy może być neutralny na gruncie ukrytych zysków, ale wymaga odpowiedniego stanu faktycznego. Przy czym, nie wystarczy umowa – potrzebna jest historia znaku, wycena, rynkowość, uzasadnienie biznesowe, dokumentacja korzystania ze znaku i wyjaśnienie, dlaczego znak pozostał u wspólnika.
Głos Stowarzyszenia Podatników Estońskiego CIT
Zagadnienie znaku towarowego w estońskim CIT dobrze obrazuje, jak należy rozumieć ukryte zyski. To nie jest kategoria, która automatycznie obejmuje każdą płatność na rzecz wspólnika. Gdyby tak było, spółki na estońskim CIT zostałyby praktycznie pozbawione możliwości zawierania zwykłych transakcji gospodarczych z podmiotami powiązanymi. Nie taki jest sens przepisów. Ukryte zyski mają obejmować świadczenia, które ekonomicznie zastępują dywidendę. Jeżeli spółka płaci wspólnikowi dlatego, że jest on wspólnikiem i w ten sposób wyprowadza do niego zysk, mamy problem. Jeżeli jednak spółka płaci dlatego, że korzysta z realnego aktywa potrzebnego w działalności, a warunki odpowiadają zasadom rynkowym, samo powiązanie stron nie powinno przesądzać o opodatkowaniu. W przypadku znaków towarowych granica jest jednak cienka. Znak może być rzeczywistym aktywem biznesowym, ale może też stać się wygodnym narzędziem transferu pieniędzy do wspólnika. Dlatego każda taka transakcja powinna być przygotowana tak, jakby miała zostać szczegółowo zbadana przez organ podatkowy. Trzeba umieć odpowiedzieć nie tylko na pytanie, ile wynosi czynsz, ale przede wszystkim dlaczego spółka płaci za znak, dlaczego znak nie został przeniesiony do spółki, skąd wynika jego wartość i czy podobną transakcję zawarłyby podmioty niepowiązane.
Na podstawie aktualnych interpretacji Dyrektora KIS można stać na stanowisku, że czynsz za korzystanie ze znaku towarowego wypłacany wspólnikowi nie stanowi ukrytego zysku. Warunkiem jest jednak to, aby nie była to konstrukcja sztuczna. Najmocniejsze argumenty to wieloletnia historia znaku, wcześniejsze korzystanie z niego przed wejściem w estoński CIT, rynkowy poziom wynagrodzenia, realna potrzeba biznesowa i brak funkcji zastępczej wobec dywidendy. Z tej perspektywy interpretacje dotyczące znaków towarowych są korzystne, ale nie dają prostego wzoru do bezrefleksyjnego powielania. Każda spółka powinna zbadać własny stan faktyczny. Jeżeli znak jest realną marką, wspólnik rzeczywiście ją stworzył albo rozwijał, spółka korzysta z niej operacyjnie, a wynagrodzenie jest udokumentowane i rynkowe, ryzyko ukrytych zysków powinno być ograniczone. Jeżeli natomiast znak jest jedynie formalnym prawem pozostawionym u wspólnika po to, aby pobierał on wynagrodzenie od spółki, ryzyko podatkowe jest wysokie.
Niemniej rekomendowane jest przygotowanie co najmniej umowy regulującej zasady korzystania ze znaku, wyceny albo analizy rynkowości opłaty, opisu historii znaku, dokumentacji potwierdzającej jego znaczenie dla sprzedaży oraz uzasadnienia, dlaczego własność znaku pozostaje poza spółką. W bardziej istotnych przypadkach warto również rozważyć wystąpienie o interpretację indywidualną, ponieważ różnica pomiędzy czynszem za realne aktywo a ukrytym zyskiem zależy przede wszystkim od szczegółów stanu faktycznego.
Jeżeli potrzebujesz konsultacji podatkowej w zakresie estońskiego CIT spójrz tutaj:

Zachęcamy również do obserwowania naszego Facebooka, gdzie prezentujemy na bieżąco aktualne i najciekawsze aspekty prawa podatkowego i nie tylko – LINK
Oraz do dołączenia do grupy dyskusyjnej na temat CITu Estońskiego, gdzie odpowiedzi udzielają specjaliści z Stowarzyszenia Podatników Estońskiego CIT – LINK
W celu uzyskania szczegółowych informacji dotyczących oferty POROZMAWIAJMY O PODATKACH prosimy o kontakt z kancelaria poprzez:
- tel.: +48 534 312 775,
- e-mail: kancelaria@porozmawiajmyopodatkach.pl,
- skorzystanie z formularza kontaktowego.
Administracja naszej kancelarii w sposób zindywidualizowany określi zakres merytoryczny przedstawionej sprawy oraz złoży propozycję współpracy w przedmiotowym zakresie.